Nasze miasto, niestety lub na szczęście nie znajdowało się w centrum wydarzeń historii Polski, Europy Środkowej bądź świata. Jedynymi momentami, w których zostało ono wplecione w nurt wielkiej historii to końcowe lata XIX oraz początek XX w. Wtedy to Łódź była, po pierwsze, przykładem procesów industrializacji i urbanizacji typowym dla europejskich i amerykańskich miast tego okresu, a po drugie świadkiem jednej z największych bitew I wojny światowej.
Mimo nadania w 1423 r przez Władysława Jagiełłę praw miejskich Łódź pozostała osadą rolniczą położoną z dala od wielkich handlowych szlaków, w której ludność mieszkańców (aż do XIX w.), w najlepszych dla niej czasach, liczyła nieco ponad 700 osób. Począwszy od wczesnego średniowiecza rolę lokalnego ośrodka pełnił kasztelański gród w Łęczycy oraz położone obok niego, fundowane jeszcze przez Bolesława Chrobrego opactwo benedyktyńskie w Tumie. To właśnie w tej miejscowości w XII w. w kolegiacie NMP i św. Aleksego odbywały się słynne zjazdy łęczyckie książąt i synody biskupie. Łódź w tym czasie była tylko małą rolniczą wioską należącą do biskupów włocławskich, położoną obok dużo ważniejszych miasteczek takich jak Zgierz (prawa miejskie w 1318 r., Pabianice (poł. XIV w.). lub Brzeziny (prawdopodobnie XIII w.)
Wielka historia raczej nie interesowała się Łodzią. Wzmianki kronikarskie mówią o wysłaniu na Wojnę Trzynastoletnią (1454 – 1466 r.) tylko jednego zbrojnego. W czasie licznych wojen ze Szwedami w ciągu XVII w. województwo łęczyckie uległo, zresztą jak większość Rzeczpospolitej, znacznym zniszczeniom oraz zmniejszeniu liczby ludności. Łódź także przeżywała wtedy słabsze chwilę i w konsekwencji, po rozbiorach Polski władze pruskie rozpatrywały odebranie jej praw miejskich. Na szczęście wojny napoleońskie oraz powstanie w 1807 r. Księstwa Warszawskiego (w skład,w którego weszła) udaremniły te plany dając szansę miastu na nadchodzący szybkim krokiem rozwój.
Momentem przełomowym dla Łodzi był rok 1820. Wtedy to rząd Królestwa Polskiego (tym razem już zabór rosyjski, ale jeszcze z dużą autonomią) podjął decyzję o utworzeniu łódzkiego okręgu przemysłowego. Liczne lasy, wody gruntowe oraz rzeki, a także duża ilość gliny do wyrobu cegieł sprawiły, iż tereny te uznano za idealne do rozwoju przemysłu lekkiego, tak potrzebnego w czasach nadchodzącego przyrostu demograficznego. Postanowiono sprowadzić specjalistów od włókiennictwa, głównie rzemieślników, ale także drobnych przedsiębiorców pochodzących głównie z krajów niemieckich. Zachętą dla nich miała być darmowa ziemia, początkowe zwolnienia z podatków oraz kredyty na dogodnych warunkach dające możliwość na budowanie wielkich fabryk.
Rozpoczął się dynamiczny rozwój Łodzi, porównywalny jedynie do miast Amerykańskich, powstających na bazie imigracji z Europy oraz m. in. słynnej gorączki złota. Dopiero teraz, powoli zaczęto mówić o Łodzi. Lata 70. 80. i 90. XIX w. to czas tworzenia wielkich imperiów fabrykanckich, których dochody były jednymi z największych w tej części Europy. Wielki, rosyjsko – azjatycki rynek, przy handlu z którym przeważnie nie istniały bariery celne pozwolił na wybudowanie fabryk zatrudniających ponad 6 tysięcy osób, czyniąc z takich biznesmenów jak Izrael Poznański, czy Karol Grohman, czołowych przedsiębiorców ówczesnej Europy.
Właśnie wtedy, na moment wielka historia zajrzała do Łodzi. Zanim jednak do tego dojdę, warto przyjrzeć się bliżej atmosferze miast końca XIX wieku. Był to bowiem czas rosnącej industrializacji i urbanizacji oraz znacznego wzrostu światowej populacji. Uwłaszczeni chłopi z przeludnionej wsi, wyruszali do miast w poszukiwaniu pracy oraz dachu nad głową. Tu już czekali na nich przedsiębiorcy operujący, dzięki coraz to lepiej rozwijającemu się sektorowi bankowemu, dużymi kwotami pieniędzy. Rozpoczęły się olbrzymie inwestycje, tworzące wielkie fabryki, zatrudniające tysiące ludzi za opłatę niewspółmiernie niską do wykonywanej, często ponad 12 godzin dziennie pracy.
W Łodzi budowano fabryki włókiennicze, w innych miast świata zaś stocznie, huty, cegielnie, czy też zakłady zbrojeniowe. O odbiorców nie było trudno. Dla przykładu w stoczniach powstawały nowe stalowe okręty, niesłychanie potrzebne krajom, posiadającym kolonie, a tych właśnie w XIX w. było całkiem sporo. Wzrastająca rywalizacja pomiędzy europejskmi mocarstwami powodowała nieustanny rozwój przemysłu zbrojeniowego. Oprócz zmian w technologii wojennej, transformacjom ulegał także transport. Potrzebne były nowe parowozy, szyny, statki pasażerskie (budowa słynnego Titanica to rok 1912) a także silniki, telegrafy i coraz bardziej popularne instalacje elektryczne. Intensywnie rozwijał się też sektor budowniczy. W ciągu XVIII oraz XIX w. z miast znikały drewniane chaty, na rzecz murowanych domów. Upowszechnienie się stosunkowo taniego budulca jakim stały się wypalane fabrycznie cegły zmieniło obraz miast, czyniąc je tym samym bardziej bezpiecznymi, bo w dużo mniejszym stopniu podatnymi na pożary. Ponadto ulice coraz częściej stawały się brukowane i oświetlone. Najpierw lampami olejowymi i naftowymi, potem gazowymi, a na końcu elektrycznymi.
Przez te etapy przechodziła też Łódź, a jej historia jest poniekąd świadectwem wielkich przemian kulturowo społecznych XIX w. Albowiem w ślad za postępem rodziła się świadomość, zarówno narodowa jak i prawna. Walka z analfabetyzmem, upowszechnienie gazet, modernizacja drukarni, doprowadziły do wymiany myśli oraz do ich rozpowszechniania. To mi.in. w Łodzi walkę o prawa pracowników rozpoczęli działacze Proletariatu, PPS i SDKPiL. Konflikty wybuchały raz po raz, zazwyczaj kończące się wyrzuceniem z pracy, represjami lub nawet interwencją policji i wojska. Nadchodziły nowe czasy, o czym powoli rozumieli zachodni królowie, premierzy i prezydenci, a czego nie dostrzegał car Mikołaj II.
Zanim jednak doszło do krwawej rozprawy między bolszewikami, mienszewikami, eserowcami a caratem, władca Rosji otrzymał sygnał ostrzegawczy w postaci Rewolucji 1905 r. Rewolucji, która wybuchła w królestwie rosyjskim, ale także i na ziemiach polskich, głównie zresztą w Łodzi. Po przegranej wojnie z Japonią 1905, uciskane dość skutecznie społeczeństwo Rosji postanowiło „upomnieć się o swoje prawa”. Liczne wystąpienia, powszechne niezadowolenie (nawet w wojsku) doprowadziły do częściowej liberalizacji życia politycznego i zwołania Dumy - rosyjskiego parlamentu. Także i na ziemiach polskich, na skutek masowego strajku, zmniejszono dzień pracy do 10 godzin. Na długo to jednak nie wystarczyło. W czerwcu 1905 w Łodzi doszło do kolejnych wystąpień tym razem spacyfikowanych przez policję i wojsko. Według nieoficjalnych szacunków rannych i zabitych było ok. 2 tys. Wystąpienia oraz walki trwały jeszcze przez dwa lata. W 1906 r. bojówki endeckiego NZR zaczęły występować przeciw PPS i SDKPiL, tak, że wywiązały się bratobójcze walki. Rewolucje 1905 r. zakończył w Łodzi lockout, wprowadzony na przełomie 1906/1907 r. przez łódzkich fabrykantów zrzeszonych w Związek Fabrykantów Łódzkich Przemysłu Bawełnianego (7 największych firm), w wyniku którego 22 tys. pracowników zostało w zimę bez pracy. Jednocześnie na strajkujących spadły represje carskie – kary śmierci oraz zesłania w głąb Rosji (ok. 12. tys. osób) oraz kary więzienia ok. (3 tys. osób).
Kolejne wielkie wydarzenie (i chyba ostatnie) związane z Łodzią to słynna operacja łódzka przeprowadzona w 1914 r w okolicach miasta. Było to jedne z większych starć wojskowych I wojny światowej i pochłonęło ponad 200 tys. ofiar. W tej jednej z pierwszych bitew spotkały się dwie militarne potęgi, Niemcy, wspomagane przez Austro - Węgry oraz Rosja. Niestety wiele dywizji, zarówno z jednej, jak i z drugiej strony rekrutowało żołnierzy wśród ludności polskiej, doprowadzając do bratobójczych walk ludzi walczących właściwie tylko o swoje przetrwanie. Bitwa ta nie przyniosła jednoznacznego rozstrzygnięcia. Rosjanie, choć nie zostali pokonani, ponieśli cięższe straty i musieli wycofać się, pozwalając Niemcom na zajęcie Łodzi. Dziś bitwa ta nie budzi już emocji. Zapomniana w Rosji i w Niemczech nie bardzo obchodziła też Polaków, bo nie byli w niej stroną. Obecnie nieśmiało się o niej przypomina. Porządkuje się liczne cmentarze rozsiane w pod łódzkich miejscowościach. Powstała też strona internetowa oraz film, mające przywrócić to wielkie wydarzenie, z zarazem tragedię, w świadomości nie tylko Łodzian, ale także odwiedzających nas turystów.
Losy Łodzi po I wojnie światowej były podobne do losów innych polskich miast. Odzyskanie niepodległości spowodowało pozytywne zmiany w szkolnictwie, administracji lecz skończyła się koniunktura na wyroby włókiennicze. Wraz ze stratą rynków wschodnich, wiele fabryk zostało zamkniętych lub przejmowanych przez inne.
II wojna światowa stosunkowo łaskawie obeszła się z Łodzią. Ponad 90% budynków nie ucierpiała podczas walk. Miasto, tak jak każde zajmowane przez Niemców, zmieniło nazwy ulic, przyjęło obce prawodawstwo, a także nazwę Litzmanstadt, na pamiątkę zwycięskiego generała z operacji łódzkiej. Po wojnie na parę miesięcy pełniło funkcję stolicy kraju, z uwagi na odbudowę zniszczonej Warszawy. Wielkie fabryki znacjonalizowano, a o dawnych właścicielach zapomniano i rozpoczęła się druga era włókienniczej Łodzi.
W okresie PRL nie było w mieście wielkich wybuchów niezadowolenia, opozycja bowiem skupiona była głównie w Warszawie lub Gdańsku. Wyjątkiem był jednak inspirowany przez wydarzenia w Gdańsku, strajk łódzkich studentów ogłoszony w styczniu 1981 r. Ok. 10 tyś osób z 5 łódzkich uczelni domagało się zarejestrowania Niezależnego Zrzeszenia Studentów, a co za tym idzie autonomii w środowisku akademickim. Do strajku dołączyły się także inne uczelnie w kraju zwiększając presję na władze, która w rezultacie ugięła się i pozwoliła na rejestracje NZS. Niedługo jednak studenci mogli cieszyć się m.in. z możliwości demokratycznego wybierania przedstawicieli do władz akademickich. Porozumienia Łódzkie, zostało anulowane tuż po wprowadzeniu Stanu Wojennego, a samo NZS rozwiązane w styczniu 1982. Po 6 latach wybuchły kolejne strajki i manifestacje. Ponowna rejestracja Zrzeszenia możliwa była jednak dopiero miesiąc po objęciu funkcji premiera przez Tadeusza Mazowieckiego, we wrześniu 1989 r.
Po 1945 r. miasto z powrotem zostało wrzucone w kąt zapomnienia. Szare, brudne, nie odnawiane kamienice oraz pałace stały się ofiarą komunistycznej ideologii, w myśl której to robotnik nękany był przez bogatych fabrykantów. W tym czasie miasto zyskało złą sławę, było bowiem kojarzone z dymiącymi kominami, zanieczyszczeniem oraz totalną bezbarwnością. Pierwszą oznaką przemian była wizyta Jan Pawła II, który w 1987r. na lotnisku Lublinek odprawił mszę dla ok. 700 tyś ludzi i pierwszy raz w swych pielgrzymkach udzielał Pierwszej Komunii Świętej. Następnie udał się do zakładów Uniontexu, gdzie spotkał się z łódzkimi włókniarkami. Wizyta ta miała charakter niezwykły, papież bowiem docenił wkład pracy dokonywanej zarówno w fabryce jak i w prowadzeniu domu oraz wychowywaniu dzieci. Pielgrzymka również dodała Łodzianom optymizmu i przygotowała ich mentalnie na nadchodzące przemiany.
Tak jak w drugiej połowie XIX w. Łódź była przykładem rozwoju industrializacji, tak na początku lat 90. XX w. stała się niejako symboliczną ofiarą gospodarczych przemian. W wyniku transformacji ustrojowej i przejścia na model wolnorynkowy, miasto nie przetrwało konkurencji innych państw. Dominujący przemysł włókienniczy przestał być opłacalny, z uwagi na otwarcie granic, ale także na brak wykształconej kadry zarządzającej w warunkach gospodarki wolnorynkowej. Tak jak w wielu innych przemysłowych miastach, Łódź ogarnęło bezrobocie oraz ogólne zniechęcenie powstałymi zmianami. Powoli jednak zaczęto dostrzegać inne walory miasta. Ściągnięto nowych inwestorów oraz, co istotne, wyremontowano wizytówkę Łodzi – jaką jest ulica Piotrkowska. Dziś ponad 20 lat po transformacji, miasto stara się o status stolicy kulturalnej 2016 r. Gdyby ten cel został zrealizowany, to kto wie, może wielka historia, ale tym razem w pozytywnym aspekcie na moment zagościłaby w mieście Tuwima, Reymonta i Rubinsteina.